No to obronie moje drogie i jestem Inżynierem.to byl dla mnie niewyobrazalnie wielki stres chociaz w srodku wiedzialam ze nie ma sie czego obawiac,ze to tylko formalnosc itd. ale jednak myslalam ze padne jak juz stalam w tej sali patrzylam na komisje i mowilam swoja prezentacje. potem pryszla kolej na pytania najpierw o prace potem ze studiow ehh.nie powiem zebym byla z siebie zadowolona, uwazam ze moje wystapienie tam bylo dosc zenujace.ale dostalam 4. no niewazne bylo minelo chce o tym jak najszybciej zapomniec. ja jeszcze im wszystkim pokaze kto tu jest najlepszy.przynajmniej w jednej dziedzinie - odchudzaniu. kiedys kolezanka zapytala mnie dlaczego ja zawsze musze ze wszystkimi konkurowac. jakby sie tak zastanowic to nie wiem chyba robie to podswiadomie.to nie wynika z jakiejs mojej zawisci, zazdrosci czy czegokolwiek takiego. po prostu odkad pamietam zawsze chcialam byc najlepsza,w podstawowce- miec najlepsze oceny, w gimnazjum-najfajniejszych znajomych, w liceum- byc najchudsza.na studiach chcialam miec dobra srednia, odnosic sukcesy,moze kogos poznac.wszystko to niby mam ale ja nie potrafie sie z tego cieszyc kiedy nie mam jedzenia pod kontrola. chyba nie chce zeby moje zycie zawsze tak wygladalo ale z drugiej strony wiem ze nie mam wyboru..
teraz mam wolne niby ale musze oddac kolejna publikacje do konca miesiaca wiec tez zaraz sie zabieram za pisanie.a potem wreszcie bede miec czas dla siebie,czyli cwiczenia cwiczenia i jeszcze raz cwiczenia i dieta. od marca chodze na basen.nieodwolalnie.trudno ze nie potrafie dobrze plywac bede spalac kalorie wlekąc sie ta swoja zabka. a woda rzezbi cialo wiec mam nadzieje ze moje tez wyrzezbi,chociaz troche.
wczoraj byl tort i szampan, tak mi sie milo zrobilo ze mama i babcia go zamowily.nie moglam go zjesc mimo wszystko.poskubalam troche z wierzchu caly srodek zostawilam.powiedzialam ze to z tych nerwow i ze musze jeszcze ochlonac. a potem zjadlam dwa kawalki pizzy.zenada.wzielam na przeczszczenie i dzis rano jestem juz czysta ale to okropne poczucie winy ktore siedzi gdzies w srodku nigdy nie odejdzie zebym nie wiem ile przeczyszczacy uzyla to chyba nigdy sie go nie pozbede.
wyjazd na narty jest chyba jednak juz przesądzony,rezerwacja zrobiona itd. ulozylam sobie plan dobrych klamstw i sposobow na unikanie wspolnych posilkow na tydzien 7-14 marca. ale czy wypali to sie okaze w praktyce.tak naprawde to mam cicha nadzieje ze pojedziemy i wrocimy po dwoch dniach bo caly snieg juz zdazy sie roztopic.wiem ze to okropne bo to w koncu wyjazd na narty ale czy ja mam wrocic z niego jako grubas???o nie w zadnym wypadku.doskonale wiem jak to z nimi jest tylko by jedli i jedli.jak nie jakas karkowka to piwo,jak nie piwo to ciastka.co za masakra.ale dam rade, nie zlamie sie przez widok ludzi obzerajacych sie do granic mozliwosci.
w tym tygodniu chodze na fitness od dzis do soboty wlacznie.codziennie sa jakies fajne zajecia z ktorych wychodze mokra jak mysz:) w piatek wazenie...wiem ze ta pizza mogla troche popsuc wynik ale obiecuje to odrobic z nawiazka.
teraz mam wolne niby ale musze oddac kolejna publikacje do konca miesiaca wiec tez zaraz sie zabieram za pisanie.a potem wreszcie bede miec czas dla siebie,czyli cwiczenia cwiczenia i jeszcze raz cwiczenia i dieta. od marca chodze na basen.nieodwolalnie.trudno ze nie potrafie dobrze plywac bede spalac kalorie wlekąc sie ta swoja zabka. a woda rzezbi cialo wiec mam nadzieje ze moje tez wyrzezbi,chociaz troche.
wczoraj byl tort i szampan, tak mi sie milo zrobilo ze mama i babcia go zamowily.nie moglam go zjesc mimo wszystko.poskubalam troche z wierzchu caly srodek zostawilam.powiedzialam ze to z tych nerwow i ze musze jeszcze ochlonac. a potem zjadlam dwa kawalki pizzy.zenada.wzielam na przeczszczenie i dzis rano jestem juz czysta ale to okropne poczucie winy ktore siedzi gdzies w srodku nigdy nie odejdzie zebym nie wiem ile przeczyszczacy uzyla to chyba nigdy sie go nie pozbede.
wyjazd na narty jest chyba jednak juz przesądzony,rezerwacja zrobiona itd. ulozylam sobie plan dobrych klamstw i sposobow na unikanie wspolnych posilkow na tydzien 7-14 marca. ale czy wypali to sie okaze w praktyce.tak naprawde to mam cicha nadzieje ze pojedziemy i wrocimy po dwoch dniach bo caly snieg juz zdazy sie roztopic.wiem ze to okropne bo to w koncu wyjazd na narty ale czy ja mam wrocic z niego jako grubas???o nie w zadnym wypadku.doskonale wiem jak to z nimi jest tylko by jedli i jedli.jak nie jakas karkowka to piwo,jak nie piwo to ciastka.co za masakra.ale dam rade, nie zlamie sie przez widok ludzi obzerajacych sie do granic mozliwosci.
w tym tygodniu chodze na fitness od dzis do soboty wlacznie.codziennie sa jakies fajne zajecia z ktorych wychodze mokra jak mysz:) w piatek wazenie...wiem ze ta pizza mogla troche popsuc wynik ale obiecuje to odrobic z nawiazka.
gratuluje Inzynierze:) a inzynier czego jesli mozna spytac? bo nie wiele mowi mi ten skrot kolo Twojej uczelni
OdpowiedzUsuńkochanie kawa ma 2 kalorie w kubku a jak dodasz slodzik to 2.1 kalorii:) jak dodasz mleko to juz wiecej ale ja nie dodaje bo nie wolno mi mleka a zreszta po co sobie dorzucac kalorii. oczywiscie mowie o takiej zwyklej kawie jak jacobs nescafe carte noire. jesli kupisz taka 3 w jednym albo jakies wymyslne cappucinno frape czy inne to wiadomo ze beda mialy wiecej kalorii bo nie dosc ze maja cukier to jeszcze mnostwo sztucznego swinstwa!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Twoj plan unikania posiłków podczas wyjazdu spisze sie lepiej niż mój ;)
OdpowiedzUsuńGratuluje Pani Inżynier ;)