wtorek, 17 lutego 2009

Sophie

Dziekuje Kochane to tak pomaga kiedy ktoś wspiera tak jak Wy:*
dzis juz o wiele lepiej, napisalam test.chyba mi sie trafil jeden z latwiejszych zestawowo bo z tego co slyszalam to inni mieli trudniejsze pytania. ogolnie dziekanowi sie chyba nudzilo ze powymyslal takie glupoty.ale najwazniejsze ze jedna rzecz juz z glowy. juz sie ciesze na dzisiejsze cwiczenia bo ruszyly nowe zajecia,takie troche baletowe.bylam juz na nich w zeszlym tygodniu i naprawde mozna sie porzadnie zmeczyc i przy tym porozciagac.nie ma to jak cwiczenia:) dzis odeszla mi totalnie ochota na jedzenie czegokolwiek.wiem ze rano trzeba cos zjesc bo to rozkreca metabolizm na caly dzien ale dzis nie mogla w siebie wmusic jogurtu. zjadlam polowe activii truskawkowej - ok 65 kcal, na obiad byly gotowane warzywa i zjadlam tez mniej wiecej polowe.babcia krecila nosem ale w koncu ja przekonalam ze najadlam sie juz do granic mozliwosci. zjem dzis jeszcze na kolacje kromke wasy 3 zboza cienko posmarowana almette z ogorkiem.jesli bedzie mi sie czegos chcialo to zjem kiwi. i na tym koniec.mam ważenie 27 lutego u lekarza.waze sie tam przy kazdej wizycie bo waga jest super dokladna.mam nadzieje ze sie nie zawiode cyframi ktore tam zobacze.
szykuje mi sie chyba wyjazd na narty bo caly marzec po obronie ma wolny ze wzgledu na cale zamieszanie z rozpoczeciem nowego semestru na II stopniu. mi i tak sie te miesieczne wakacje przedluza bo lece do Madrytu 27 marca az na jedenascie dni do znajomych hiszpanow z ktorymi sie bardzo zaprzyjaznilam na stypednium. do jest tez moj cel,do tego czasu schudnac min 5 kg. w tym wyjezdzie na narty ze znajomymi obawiam sie tylko jednego - jedzenia.ale to jeszcze nic pewnego czy pojade, przede wszystkim snieg nie moze sie roztopic :)
o bym zapomniala.wczoraj jak mi bylo tak zle wynalazlam piekna piosenke. moze juz slyszalyscie ja sluchalam jej pierwszy raz w zyciu i sie zakochalam.jest smutna ale prawdziwa i taka bliska.. tu macie link : http://www.youtube.com/watch?v=s9khO-UdUcA

4 komentarze:

  1. To fajnie, że wszystko się układa :) A na tym wyjeździe na narty nawet jak zjesz więcej, to na stoku możesz spalic :)
    Hiszpania... Zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ale Ty masz dobrze z tymi wyjazdami. ja... zero wolnego:/

    OdpowiedzUsuń
  3. jutro jest "chudy czwartek" wiec pamietaj ze obowiazuje nas zakaz jedzenia wszelkiego rodzaju paczkow:* :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, jestem u Ciebie pierwszy raz, a juz mi sie podoba ;) co studiujesz, coś z tancem? Ja kocham taniec obecnie trenuje towarzyski, ale w zyciu mgłabym sie wszystkiego uczyc co by mi kazali ;). Jak ja ci zazdroszcze wyjazdu do Hiszpanii, to jest jedno z moich marzen, zeby tam pojechac ;). A brak apetytu (choć taki maxymalny brak to tez nie zdrowo) jest lepszy niz jego nadmiar ;), pieknie. Kiss :* i dodaję do linków.

    OdpowiedzUsuń