jutro wylot.nie jestem jeszcze spakowana jakos mi sie nie chce tego robic. zapisalam sie rano na fitness na kwiecien, przez wyjazd przepadna mi trzy pierwsze zajecia ale juz trudno inaczej sie nie dalo a potem i tak nie bede opusczac ani jednych zajec.juz sie nie moge doczekac kocham fitness! uwazam ze systematyczne cwiczenia na okreslone partie idealnie rzezbia cialo. a jeszcze do tego odpowiednia dietka i wyczekiwany efekt murowany.
boje sie tylko ze przez ten wyjazd moge stracic wszystko to co osiagnelam do tej pory. wtedy chyba sobie palne w leb bo nie bede mogla juz na siebie dluzej patrzec. panicznie sie boje tego jedzenia. Jedzenie w domu na mnie nie dziala bo znam milion sztuczek dzieki ktorym jem sobie ile chce i kiedy chce, opuszczam obiadki, wyrzucam kanapki, zostawiam puste papierki po cukierkach ktorych nigdy nie zjadlam.wszystko to mam w malym palcu. i kiedy pomysle o obcym gruncie, o przebywaniu z innymi ludzmi 24 na dobe to ogarnia mnie przerazenie. wiem ze dalam rade na nartach, poradzilam sobie wrecz spiewajaco ale teraz nogi i rece mi sie trzesa ze strachu.
siła jest we mnie i tylko we mnie i nie pozwole zeby ktos mi ja zabral.zeby ktos zepsul moje poukladane zycie i ukradl to co mam najcenniejszego. zwazylam sie dzis chociaz tego nie planowalam, bardzo mnie zdziwilo - 2,5 kg. w srodku az piszczalam z radosci!!!!! pierwszy raz od dlugiego czasu znow jest ze mna poczucie szczescia i cos co wypelnia moje zycie. oczywiscie nie chce sie doprowadzic do stanu w jakim sie znalazlam 5 lat temu, napewno nie. ale nie chce tez z tego zrezygnowac. teraz jest inaczej zreszta bo czuje ze chudne zdrowo, jem duzo warzyw i owocow, nigdy nie rezygnuje ze sniadania, w zadnym wypadku nie glodze sie do granic wytrzymalosci.
postaram sie przywiezc wam chociaz promyk slonca ze slonecznej hiszpanii i wrocic z poczuciem ze nie zawalilam ani jednego dnia. do uslyszenia w nowym miesiacu :***
boje sie tylko ze przez ten wyjazd moge stracic wszystko to co osiagnelam do tej pory. wtedy chyba sobie palne w leb bo nie bede mogla juz na siebie dluzej patrzec. panicznie sie boje tego jedzenia. Jedzenie w domu na mnie nie dziala bo znam milion sztuczek dzieki ktorym jem sobie ile chce i kiedy chce, opuszczam obiadki, wyrzucam kanapki, zostawiam puste papierki po cukierkach ktorych nigdy nie zjadlam.wszystko to mam w malym palcu. i kiedy pomysle o obcym gruncie, o przebywaniu z innymi ludzmi 24 na dobe to ogarnia mnie przerazenie. wiem ze dalam rade na nartach, poradzilam sobie wrecz spiewajaco ale teraz nogi i rece mi sie trzesa ze strachu.
siła jest we mnie i tylko we mnie i nie pozwole zeby ktos mi ja zabral.zeby ktos zepsul moje poukladane zycie i ukradl to co mam najcenniejszego. zwazylam sie dzis chociaz tego nie planowalam, bardzo mnie zdziwilo - 2,5 kg. w srodku az piszczalam z radosci!!!!! pierwszy raz od dlugiego czasu znow jest ze mna poczucie szczescia i cos co wypelnia moje zycie. oczywiscie nie chce sie doprowadzic do stanu w jakim sie znalazlam 5 lat temu, napewno nie. ale nie chce tez z tego zrezygnowac. teraz jest inaczej zreszta bo czuje ze chudne zdrowo, jem duzo warzyw i owocow, nigdy nie rezygnuje ze sniadania, w zadnym wypadku nie glodze sie do granic wytrzymalosci.
postaram sie przywiezc wam chociaz promyk slonca ze slonecznej hiszpanii i wrocic z poczuciem ze nie zawalilam ani jednego dnia. do uslyszenia w nowym miesiacu :***