czwartek, 19 marca 2009

wczoraj bylam na tych zakupach z przyjaciolka, nic nie kupilam ale ten głodomór zaciagnal mnie do pizzy hut na jedzenie.na szczescie mialam czerwona na nadgarstku.zawsze jak gdzies ide i wiem ze moze sie zdarzyc wlasnie cos takiego to ja zakladam i wtedy czuje sie milion razy pewniej i lepiej.tak jakbym nie byla sama.jakby ktos czuwal nad tym zebym nie zjadla za duzo. moja przyjaciolka zawsze miala swietna figure bo przez 9 lat trenowala plywanie i nawet jak zje wiecej to jej przemiana materii ze wszystkim sobie radzi.moja niestety nie :/ wiec wzielam bar salatkowy, same warzywa, marchewke krojona w patyczki (swietne do chrupania musze w domu sobie takie przygotowywac) rozne rodzaje salaty. ogorka zielonego, dwa ziemniaczki i odrobine posiekanej kapusty z marchewka i porem.bez zadnego sosu bo to po prostu zabojstwo polac cokolwiek takim tlustym kalorycznym sosem. juz i tak wzielam te dwa ziemniaki ktore sa od razu umoczone w jakims bialym paskudztwie ale smakuja bosko. moja przyjaciolka zajadala sie duza porcja pieczywa czosnkowe i barem salatkowym z ogromna iloscia kazdego z sosow, salatka z tunczyka, makaronem i innymi zakazanymi rzeczami, popijac cola. ja wzielam herbate. ale i tak mialam wyrzuty sumienia ze zjadam te warzywa.pewnie razem jakby podliczyc to by sie uzbieralo wcale nie taka malo kalorii.
ale za to potem jak wrocilam do domu nie wychodzilam z lazienki dobre pol godziny. te warzywka wyczyscily mi chyba caly uklad pokarmowy. wszyscy dookola mi mowia ze tak strasznie schudlam, ze wygladam tak szczuplo, nozki jak patyczki itd. gowno prawda ja widze co innego.a nie bede wierzyc innym co zawsze tak gadaja tylko sobie. mam lustro w domu i to niejedno wiec wiem jak wygladam i do idealu mi jeszcze sporo brakuje. tluste uda i wielki brzuch jest po prostu dobrze zamaskowany pod ubraniem dlatego inni go nie widza. ale ja kiedy stane przed lustrem i na siebie patrze ogarnia mnie obrzydzenie. nie jestem w stanie podliczyc ile razy sie szykowalam do wyjscia na impreze ze znajomymi i rezygnowalam w ostatnim momencie bo nie moglam na siebie patrzec w lustrze. zanosilam sie placzem a mama pukala sie w czolo i mowila ze mam nie po kolei w glowie. ile jeszcze czasu minie zanim w koncu siebie zaakceptuje??chcialabym to wiedziec.chcialabym kiedys spojrzec w lustro i powiedziec sobie prosto w twarz- sluchaj wygladasz swietnie, mozesz wszystko, caly swiat nalezy do ciebie.znow becze.tak wiem jestem beksa.czasem rycze z byle powodu ale tylko wtedy kiedy nikt nie widzi.tylko wam tak naprawde moge sie do tego przyznac.
a zapomnialam dodac do swojej listy porazek.dzis zjadlam opakowanie skittlesow ktore zawiera dokladnie 181 kcal. tlusta oblesna parszywa swinia.

4 komentarze:

  1. Hej!dobrze jest miec do siebie samokrytyke, bo ona pomaga dojsc do celu i nie poprzestawac na laurach:) Bardzo ladnie poradzilas sobie z wypadem z przyjaciolka, warzywka samo zdrowie, a nie jakas tam tlusta niezdrowa pizza:) Ładnie! pozdrawiam:))) kaloryczna.eblog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. jestes naturalną, jasna blondynką ? :)
    jesli tak, to zazroszczę. zadaje sobie to pytanie bardzo często, zastanawiam się kiedy pokocham siebie. kiedy sie sobie spodobam.

    jestem pełna podziwu jak przeżyłas pobyt w pizzy hut, to wspaniałe.
    gratuluje.

    archers.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie martw sie, nie tylko ty jesteś taką beksą..ja też często płacze z byle powodu, nawet czasem pare razy dziennie, tak to już jest...;P
    I ja tak samo jak ty chciałabym stanąć przed lustrem i pomyśleć - tak, wyglądasz świetnie! Ehh, kiedy to będzie?
    Trzymaj sie :*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh, ja ryczę rano na dzień dobry, na uczelni w kiblu, wieczorem w domu... Takie małe napady płaczu. Wieczorem w wannie jak popatrzę na fałdy na brzuchu to też poryczę.
    Nie wiem skąd ja tyle wody na łzy biorę xD
    A skitelsy.. No stało się :/ Czasem tak bywa, trzeba to wycwiczyc i obciąc kalorie w dniu następnym...

    OdpowiedzUsuń