wrocilam! dopiero teraz mam chwile zeby cos napisac. w sobote wrocilismy poznym popoludniem. nie zdazylam sie rozpakowac i pobieglam na impreze urodzinowa przyjaciolki.spilam sie okropnie ale nic dziwnego skoro caly dzien opieral sie na 500 kaloriach. w niedziele z kolei zamiast sobie smacznie pospac to spedzilam pol dnia w stajni ( mam taka zaprzyjazniona stajnie gdzie trenuje moja dobra kolezanka i czasem zajmuje sie konmi i jezdze). Mama wczoraj upiekla tort bo dzis sa moje imieniny. ale bez obaw nie zjem go.juz nawet nie mam wyrzutow sumienia z tego powodu ze robie przykrosc mamie i babci ktore sie napracowaly zeby go zrobic.trudno, nie dam rady przelknac ani kawalka. wlasnie bo zapomnialam powiedziec o najwazniejszym: schudlam na nartach prawie 3 kg. moze kilogramowo to nie tak duzo ale jest naprawde super roznica w obwodach i w ogolnym wygladzie sylwetki. caly tydzien przebiegl tak jak to sobie zalozylam.nie bylo wiekszych odstepstw, wyjatkow i przymykania oka. na sniadanie jadlam jak zwykle activie i dwie garstki platkow nestle fitness, dodatkowo ze wzgledu na te narty jadlam tez dwie kromki wasy z almette lub pasztetem i ogrkeim zielonym. potem szlismy na stok i jezdzilismy zwykle 10- 17 z mala przerwa na wino grzane. pilam to wino (200ml) bo swietnie rozgrzewalo a mi bylo tak zimno..potem oni szli na obiad albo gotowalismy obiad w pensjonacie bo kuchnia byla do dyspozycji gosci. Ja na obiad jadlam goracy kubek knorr pomidorowa (68 kcal) lub serowa( odkrylam na wyjezdzie,pyszna ale ma troche wiecej kcal - 95). Raz zjadlam pierogi z kapusta, 4 sztuki, reszte zostawilam powiedzialam ze sa tluste i mi nie smakuja co rowniez wywolalo glupia mine na wszystkich twarzach. zwykle jadlam kolacje ok 20 zeby zabic napad glodu jakby sie przytrafil w nocy: 2 kromki wasy takie same jak na sniadanie. Pilam mnostwo herbaty (zielona tetley z miodem - przepyszna) i wody. Oczywiscie caly tydzien sie nasluchalam: ty tak malo jesz?? przeciez zaslabniesz na stoku musisz miec sile zeby jezdzic ble ble ble dlaczego nie zjesz zwyklego chleba? nie jesz z nami makaronu? czy ty sie przypadkiem odchudzasz? no zjedz cos jeszcze, jak mozesz sie najesc jednym jogurtem?? nie nie ja tylko mam bardzo wrazliwy zoladek, nie moge jesc tego co wy bo potem mam problemy z zoladkiem a nie mam zamiaru stracic dnia jazdy przez bolacy brzuch. zaciskalam tylko swoj nadgarstek z czerwona bransoletka i powtarzalam te male klamstewka kazzdego dnia. Jakos nie zaslablam, nawet mi sie nie robilo slabo, nie czulam glodu, czulam sie fantastycznie! widzialam ze sie wszyscy krzywo na mnie patrza i pukaja sie w czolo ale wiecie gdzie ich mam? w tylku! gleboko w tylku!
J. codziennie jadla tyle ze az mi oczy wychodzily na wierzch,jeszcze jedna kanapeczka z tym, jedna z tamtym, o moze zjem batonika, pierogi, kolacyjka z kanapkami tez nie zaszkodzi. podliczylam jej jednego dnia kalorie, tak mniej wiecej oczywiscie we wlasnych myslach i wyszlo mi ok 2500. RANY. jak mozna tyle zjesc, jak mozna nie patrzec na to co sie wklada do ust, nie liczyc bilansu kalorii zeby wiedziec co mozna jeszcze ewentualnie zjesc danego dnia.nie wiem.ja tak nie potrafie. moze trace przez to wiele przyjemnosci w zyciu ale najwieksza przyjemnoscia dla mnie jest to ze chudne.
dzis jak tylko sie obudzilam wygrzebalam z szafy moje stare dzinsy. pasuja idealnie. a to sa dzinsy z czasow mojej chudosci. nosilam je kiedy wazylam troche mniej niz teraz ale widac mimo ze waga wyzsza to obwody mniejsze pewnie dzieki wysikowi fizycznemu.tak mnie to ucieszylo ze sie caly czas usmiecham, najlepszy prezent imieninowy jaki moglam sobie zrobic :)
J. codziennie jadla tyle ze az mi oczy wychodzily na wierzch,jeszcze jedna kanapeczka z tym, jedna z tamtym, o moze zjem batonika, pierogi, kolacyjka z kanapkami tez nie zaszkodzi. podliczylam jej jednego dnia kalorie, tak mniej wiecej oczywiscie we wlasnych myslach i wyszlo mi ok 2500. RANY. jak mozna tyle zjesc, jak mozna nie patrzec na to co sie wklada do ust, nie liczyc bilansu kalorii zeby wiedziec co mozna jeszcze ewentualnie zjesc danego dnia.nie wiem.ja tak nie potrafie. moze trace przez to wiele przyjemnosci w zyciu ale najwieksza przyjemnoscia dla mnie jest to ze chudne.
dzis jak tylko sie obudzilam wygrzebalam z szafy moje stare dzinsy. pasuja idealnie. a to sa dzinsy z czasow mojej chudosci. nosilam je kiedy wazylam troche mniej niz teraz ale widac mimo ze waga wyzsza to obwody mniejsze pewnie dzieki wysikowi fizycznemu.tak mnie to ucieszylo ze sie caly czas usmiecham, najlepszy prezent imieninowy jaki moglam sobie zrobic :)
jutro dostane kase za moja publikacje :D ciekawe kiedy ta dobra passa sie skonczy oby jeszcze troche potrwala.tego tez Wam zycze, mam nadzieje ze u Was wszystko ok, tak mi brakowalo tego bloga.lece sprawdzic co u Was sie wydarzylo w ciagu tego tygodnia.
slicznie u Ciebie, a ta Twoja J. to chuda jest czy raczej nie? swietnie sie trzymasz z dietka i ladnie schudlas. ja tez nie potrafie nie podliczac kalorii itp.
OdpowiedzUsuńNo to gratuluję! 3 kilogramy to naprawdę dużo Słoneczko :) Pięknie, pięknie, pięknie! Jesteś moją idolką :*
OdpowiedzUsuńTe 3 kg to super. Będzie jeszce lepiej. Zapraszam na mojego bloga :
OdpowiedzUsuńwww.aff.gtw.pl lub pod innym adresem :
www.always-feel-famine.blog.onet.pl
:**
No, no gratulacje ;)! Jestem pełna podziwu dla Ciebie i twojej wytrwałości. Właśnie, nie można się poddawać i wmawiać: "A, musze zjeść, bo się domyślą, poza tym dużo jeżdzę, muszę mieć siłę."- Ty tak nie postąpiłaś i jestem z Ciebie baaardzo, ale to bardzo dumna Kochana :* :). Tak poza tym to waga nie jest nawjażniejsza, ale to jak się wygląda. Może Ci po prostu masa mięśni urosła i dlatego tak nie widać różnicy w wadze. A ta Twoja J. to chudziutka czy taka normalna, czy gruba? Jak chuda to ok... może ma taki metabolizm (pozazdrościć), a jak nie... to uuu szkoda mi jej, a właściwie żal ;(. Kiss :*
OdpowiedzUsuń