Napisałam cały post po czym rozłaczyl mi sie internet. kocham to po prostu. No nic. Zaczne od nowa. Dzis poniedzialek wiec jak zwykle obiecuje sobie rozne rzeczy ktore zrobie w ciagu tygodnia. Dzis jednak czuje silna motywacje ktora mam nadzieje mnie nie zawiedzie. Podczas pobytu w domu zarlam jak swinia, wszystko co popadnie raz dostalam nawet migreny. Raz zwymiotowalam ale tylko wtedy jak wiedzialam ze nikogo przynajmniej przez 3 godziny nie bedzie. Taki bilans Warszawy. Od dzis zaczynam diete. Czuje sie jak grube krówsko. Nie moge na siebie patrzec. W piatek przed wyjsciem przebieralam sie 6 razy bo we wszystkim wygladalam jak balon. Nie wiem ile potrwa dieta, pewnie bede ja modyfikowac z kolejnymi dniami ale nie dam sie. Na swieta do Warszawy chce wrocic chuda jak nigdy! Jadłospis na dziś:
śniadanie-3/4 szklanki mleka, 8 lyzek platkow frost flake, 1 banan (wiem ze banan to zło, dzis mam caly dzien nauki, jutro juz bedzie bez banana)
lunch- jeden nalesnik ze szpinakiem (home made od babci) + talerz rukoli i jeden pomidor
kolacja- jabłko
dodatkowe: hektolitry herbaty i woda
Ćwiczenia: brzuszki (40) wypady (40) przysiady (20) wymachy noga (30 L i 30 P)
Zawieszam
16 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz