poniedziałek, 19 października 2009

Napisałam cały post po czym rozłaczyl mi sie internet. kocham to po prostu. No nic. Zaczne od nowa. Dzis poniedzialek wiec jak zwykle obiecuje sobie rozne rzeczy ktore zrobie w ciagu tygodnia. Dzis jednak czuje silna motywacje ktora mam nadzieje mnie nie zawiedzie. Podczas pobytu w domu zarlam jak swinia, wszystko co popadnie raz dostalam nawet migreny. Raz zwymiotowalam ale tylko wtedy jak wiedzialam ze nikogo przynajmniej przez 3 godziny nie bedzie. Taki bilans Warszawy. Od dzis zaczynam diete. Czuje sie jak grube krówsko. Nie moge na siebie patrzec. W piatek przed wyjsciem przebieralam sie 6 razy bo we wszystkim wygladalam jak balon. Nie wiem ile potrwa dieta, pewnie bede ja modyfikowac z kolejnymi dniami ale nie dam sie. Na swieta do Warszawy chce wrocic chuda jak nigdy! Jadłospis na dziś:

śniadanie-3/4 szklanki mleka, 8 lyzek platkow frost flake, 1 banan (wiem ze banan to zło, dzis mam caly dzien nauki, jutro juz bedzie bez banana)
lunch- jeden nalesnik ze szpinakiem (home made od babci) + talerz rukoli i jeden pomidor
kolacja- jabłko

dodatkowe: hektolitry herbaty i woda

Ćwiczenia: brzuszki (40) wypady (40) przysiady (20) wymachy noga (30 L i 30 P)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz