W weekend mialam napad. Makaron z sosem serowym o 2 w nocy, lody waniliowe-500 ml, buleczki cynamonowe-13 sztuk, opakowanie zielonych winogron. Kibel, herbatki trawienne, potworny bol brzucha, wzdecia i wyrzuty sumienia. Nadchodzi nowy tydzien w ktorym sie NIE DAM. Bede jesc bardziej rozsadnie aby uniknac napadow i wiecej pic wody i herbaty. Sama dla siebie jestem obrzydliwa ale juz nie bede sie nad tym rozwodzic. Zbieram sie do kupy i tyle.
tez zaliczylam napad w weekend i tez wracam do zycia:) jestesmy tylko ludzmi ale mozemy sie starac i mam nadzieje ze w koncu wyjdzie. ja tez ciesze sie ze jestesd:*
OdpowiedzUsuń